Dlaczego czasami odpady trafiaja do jednej komory w śmieciarce

30.06.2016 r.

„Po co mam segregować odpady, skoro później i tak trafiają do tej samej komory w śmieciarce?” – to popularne spostrzeżenie, które rodzi się u wielu ludzi. Dzisiaj zmierzymy się z tą opinią i postaramy pokazać, że wbrew pozorom, takie zachowanie jak najbardziej ma sens, choć wcale nie jest częste.

Na wstępie należy powiedzieć – tak, to prawda, czasem (choć jest to sytuacja daleka od normy) zdarza się, że odpady trafiają do tej samej komory. Co więcej trafiają później w to samo miejsce. Miejscem tym jest sortownia. W tym tekście skupimy się na sytuacji, w której zawartość kontenerów umieszczana jest w jednej komorze i postaramy wyjaśnić dlaczego tak się dzieje.

Współczesne sortownie to zakłady wykorzystujące wiele różnych technologii rozdziału materiałów i stanowią niezbędny etap przed wysłaniem odpadów do recyklingu właściwego. Jeśli pakiet zmieszanych odpadów komunalnych: szkła, plastiku, papieru i metali, trafi na taśmę, zostanie on z dużą skutecznością i przy możliwie najmniejszym nakładzie energetycznym rozdzielony na wiele kategorii (strumieni). Klasyczny podział na cztery grupy materiałów, który każdy stosuje w zaciszu swojego domu, jest jednak zbyt ogólny, aby strumień mógł trafiać bezpośrednio do recyklingu. Odpady są więc sortowane niezależnie czy trafiły do jednej komory śmieciarki czy wielu.

Oczywiście można sobie zadać pytanie – czemu w takim razie w ogóle segregujemy odpady, skoro i tak później ktoś robi to jeszcze raz? Ma to znaczenie między innymi ze względu na ich klasę. Wszelkie materiały biologiczne czy wręcz niebezpieczne (jak baterie czy opakowania po lekach) nie powinny trafić na linię sortowniczą, ponieważ mogłyby poważnie uszkodzić urządzenia lub zanieczyścić produkt końcowy. Z tego powodu wstępna selekcja w naszych domach jest niezbędna do poprawnego działania systemu.

To nie rozwiązuje jednak najbardziej palącej kwestii, na którą próbujemy znaleźć odpowiedź. Oddzielenie odpadów biologicznych i niebezpiecznych jest oczywiste, ale nie tłumaczy dlaczego rozdzielamy np. szkło i papier, skoro później i tak trafią na tę samą linię.

Głównymi winowajcami są tu ekonomia i czas. Nie jest tajemnicą, że recykling to kosztowny proces i bez ulg podatkowych oraz dofinansowań nie opłacałby się. Zysk z prowadzenia go to odciążone środowisko naturalne, ale jest on niewymierny. Jednak ta sytuacja może się zmienić, jeśli tylko do pojemników zacznie trafiać więcej odpadów. Dlaczego? Działa tu jedno z podstawowych praw ekonomii – im większy jest dostęp do surowca tym bardziej można obniżyć jego cenę. Zwiększenie ilości odzyskiwanych odpadów powoduje, że stają się realną konkurencją na rynku materiałów. Można sobie w tym momencie zadać pytanie, w jaki sposób tłumaczy to konieczność rozdziału odpadów już w domu? Ponieważ do zwiększenia ilości tych odpadów wszyscy musimy zacząć je segregować. I tu pojawia się kwestia czasu. Świadomość społeczeństwa budowana jest latami a linię sortowniczą można postawić w kilka tygodni. Ekonomicznie nieopłacalne jest tworzenie systemu zbiórki, skoro społeczeństwo nie jest jeszcze nauczone z niego korzystać. W efekcie pojawiają się naganne, lecz czasowo konieczne praktyki zbierania odpadów do jednej komory. Jest to wynik znajdowania się w okresie przejściowym między rozpoczęciem tworzenia odpowiednio dużej świadomości ekologicznej a osiągnięciem sytuacji, w której bardziej specjalistyczne systemy odbioru stają się opłacalne.

Oczywiście należy podkreślić, że współczesne „śmieciarki” mają komory wewnętrzne i przy umieszczaniu w nich odpadów, bardzo często można odnieść wrażenie, że wszystko trafia do jednego wielkiego pojemnika, co nie jest prawdą i bywa podstawą niesłusznych oskarżeń. Opisane w artykule sytuacje są oczywiście praktykami nagannymi, ale mającymi swoje uzasadnienie w ekonomii i procesach uczenia społeczeństwa jakie korzyści płyną z recyklingu. Oznacza to, że jeśli widzimy odbiór odpadów do jednej komory, pytanie nie powinno brzmieć „W takim razie po co się trudzić?” lecz „Co można jeszcze zrobić, aby recykling w mojej miejscowości zaczął się opłacać?”.